Blog > Komentarze do wpisu
Rękopisy Casanovy

Biblioteka Narodowa Francji zakupiła w ostatnich dniach – za kwotę 7,5 mln euro - zbiór manuskryptów Casanovy, w tym m.in. rękopis słynnej „Historii mojego życia”. Jest to okazja, ażeby przypomnieć, że Giacomo Casanova, enfant terrible „wieku świateł”, był również wolnomularzem. Inicjowany w Lyonie w wieku 25 lat, utrzymywał kontakty z wieloma masonami. Ostatnie lata życia spędził jako bibliotekarz jednego z nich, hrabiego Waldsteina.

W swoich pamiętnikach Casanova zawarł interesujące rozważania dotyczące natury sekretu masońskiego (patrz dwa różne tłumaczenia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Giacomo_Casanova; http://wolnomularstwo.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=400&Itemid=5)

piątek, 19 lutego 2010, inicjacja

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: pikesz@poczta.fm, *.range86-129.btcentralplus.com
2010/03/16 19:13:01
Na marginesie, zawsze zastanawiałem się jak taki libertyn dostał się do masonerii? Są dwa wyjścia. Ludzie zrobili z niego takiego rozpustnika lub był nim ale nie miało to żądnego znaczenia dla braci wprowadzających?
-
Gość: M.O. Kadalber, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/29 18:23:32
To faktycznie jest dziwne, być może Giacomo potrafił zafascynować braci intelektualnie, że zgodzili się go przyjąć. Poza tym wtenczas wolnomularstwo było modne i dostanie się tam nie zawsze było trudne, jeśli się miało odpowiednią pozycję społeczną i poparcie braci wprowadzających. Kto wie zresztą, czy Casanova zaczął awanturować i alchemizować, gdy był już w loży, czy przed wstąpieniem do niej. Pomimo całego tego bagażu w mojej pamięci pozostanie jak autor bardzo intrygującej myśli dotyczącej wolnomularskiej tajemnicy:

Ten, kto do masonerii wstępuje po to, by poznać tajemnicę może poczuć się rozczarowany: zaiste zdarza się, że nie udaje się to nawet po pięćdziesięciu latach bycia mistrzem masońskim. Tajemnica masonerii z samej swej natury jest nienaruszalna: mason poznaje ją wyłącznie intuicyjnie, nie rozumowo. Odkrywa ją pod wpływem spotkań w loży, obserwacji, przemyśleń i dedukcji. Kiedy już ją pozna, bardzo się pilnuje, żeby swoim odkryciem nie podzielić się z nikim, nawet z najlepszym przyjacielem masonem, bo skoro ów nie był zdolny sam przejrzeć tajemnicy, nie będzie miał z niej żadnego pożytku, jeśli dowie się o niej od innych. Tajemnica zawsze będzie tajemnicą. To, co się dzieje w loży, musi pozostać sekretem, kto zaś jest na tyle niedyskretny i nierozważny, że go wyjawia, i tak nie wyjawia najważniejszego: jak może wyjawić coś, czego nie znał? Gdyby bowiem znał, nie wyjawiłby.