RSS
czwartek, 06 września 2012
Masoneria i zaczarowanie świata na nowo

Z przyjemnością odnotowuję komentarze, które pojawiły się na blogu po jego wznowieniu. TS powątpiewa, czy wolnomularstwo rzeczywiście stawia sobie za cel „zaczarowanie świata na nowo”. A jednak taki właśnie postulat pojawia się we wszystkich praktycznie obediencjach francuskich, nawet tych  nastawionych najbardziej racjonalistycznie. Internet dostarcza licznych przykładów.

I tak np. na stronie loży Harmonio Wielkiego Wschodu Francji czytamy:

« Le Symbole et le sacré qui sont omniprésents dans et autour de nos travaux en loge ne seraient ils pas également une des clés pour ré-enchanter le monde. Comment pouvons nous les mettre en œuvre pour atteindre cet objectif ambitieux, cet idéal, cette utopie ».

Tłumaczę to w następujący sposób : „Czy symbole i sacrum wszechobecne w naszych pracach w lożach i wokół nich nie są również kluczami do zaczarowania świata na nowo? Jak możemy je wykorzystać, żeby osiągnąć ten ambitny cel, ten ideał, tę utopię”?

Zaczarowaniu świata na nowo poświęca artykuł przewodniczący francuskiego Droit Humain, Jacques Semoulian (« La Modernité à l’épreuve de la Postmodernité ou réenchanter le monde »):

Żeby podołać kryzysowi wartości, należałoby zaczarować świat na nowo! (Maffesoli), opierając się na nowych paradygmatach: różnorodności, wielości, metyzacji, równości, pluralizmie i przede wszystkim kontekstualizacji. Ideą centralną jest, że to interakcje ludzkie pozwalają nabyć, poprzez egzystencjalne doświadczenie prawdy i dobra, poczucie wartości, pragnienie zaufania, rewolucję miłości uniwersalnej i zróżnicowanej.

Metoda masońska daje to wszystko. Zmusza ona do absolutnego szacunku dla Innego, w jego różnorodności i odmienności. Braterstwo, które czyni ludzi równymi, winno pozwolić nam uwzględnić czynniki emocjonalne i irracjonalne. Nasze tradycyjne obrzędy odwołują się do gry archetypów, czynników archaicznych i nieświadomych, tajemnicy. Metoda masońska, która uwzględnia złożoność jednostek, która ofiarowuje im drogę doskonalenia, prowadzi je w naturalny sposób do postmodernizmu.

(…) W optyce postmodernistycznej, to co jest sprawiedliwe nie jest ani prawem, ani kodeksem, ani niewzruszoną normą, ale raczej miarą pozostającą w ciągłym ruchu, w sensie heraklitowym, to znaczy wciąż odnawianą, ale nigdy nie dokończoną, pozostawiającą istotne miejsce wyobraźni”.

(http://www.droithumain-france.org/contenu/tradition-modernite/une-demarche-maconnique/reenchanter-le-monde)

Mam pewne wątpliwości, nie rozumiem na przykład do końca, co to jest „rewolucja miłości uniwersalnej i zróżnicowanej”. Niemniej tekst zasługuje na uwagę, ponieważ podejmuje próbę wyjaśnienia, na czym owo „zaczarowanie świata na nowo” ma polegać.

Brak mi czasu niestety na przytoczenie przykładów pochodzących od przedstawicieli innych obediencji.

23:07, inicjacja
Link Komentarze (14) »
wtorek, 04 września 2012
Masoni przeciwko nihilizmowi

W literaturze Olivier Adam kreśli rozpaczliwy obraz społeczeństwa, a Christine Angot nie przestaje eksploatować kazirodztwa. W kinematografii choroba jest centralną postacią licznych filmów. Czy francuska fantazja umarła?”

To cytat z Le Figaro (http://www.lefigaro.fr/culture/2012/09/02/03004-20120902ARTFIG00167-quand-la-culture-francaise-broie-du-noir.php), który przytaczam, żeby zilustrować mój pogląd, że laicka i racjonalistyczna Francja to kraj, w którym ludzie stracili wiarę, a z nią i nadzieję (http://inicjacja.blox.pl/2012/08/Czas-wznowic-blog.html). Wspomnianych wyżej współczesnych pisarzy francuskich nikt za granicą nie zna i raczej znać nie chce, nie pomagają miliony przeznaczane przez Republikę Francuską na promocję kultury. Światową karierę zrobił natomiast arcymistrz rozpaczy i nihilizmu Michel Houellebecq. Do jego licznych polskich przekładów odsyłam wszystkich, którzy chcieliby się bardziej szczegółowo dowiedzieć, w czym przejawia się destrukcyjne działanie metafizycznej pustki.

Co do stanu współczesnego społeczeństwa francuskiego nie pozostawia też złudzeń komentator Le Figaro, Jean-Marie Rouart: „Dzisiejsza literatura wyraża niepokój wynikający z „odczarowania świata”, by użyć formuły Marcela Gaucheta. Cud chrześcijański już nie istnieje. Wiara dawała nadzieję nawet tym, którzy nie podzielali wiary chrześcijańskiej. (…) To, że mamy społeczeństwo coraz bardziej materialistyczne, o niskich horyzontach, nie budzi entuzjazmu. Merkantylizacja ogranicza przestrzeń nadziei. Rzeczywistość miażdży ideał”.

Nazwisko „Jean-Marie Rouart” wrzucam do Google’a. Fakt, że komentator prestiżowej gazety wyraża te same co ja poglądy, rzecz jasna mi pochlebia i chciałbym się o nim dowiedzieć czegoś więcej. Dowiaduję się więc po pierwsze, że Jean-Marie Rouart zasiada w Akademii Francuskiej (czyli jest „nieśmiertelny”!), a po drugie, że… jest wolnomularzem („ponieważ ich idee były inne niż te, które panowały w mojej rodzinie”).

Tak, w świetle tej wiedzy poglądy Jeana-Marie Rouarta nie dziwią, ponieważ współczesne wolnomularstwo, przynajmniej to francuskie, stawia sobie za zadanie „zaczarowanie świata na nowo”, tzn. znalezienie alternatywy dla duchowej pustki materializmu. Zaczarowujemy świat na nowo poprzez skrupulatne praktykowanie naszych rytuałów, poprzez zgłębianie symboli masońskich, w których prawdy abstrakcyjne znajdują swój dostępny dla zmysłów przekład. Działania nasze nie mają jednak charakteru religijnego. Jesteśmy po prostu przekonani, że daleko poza troskami życia materialnego rozciąga się dla wolnomularzy szeroka dziedzina myśli i działania – a więc właśnie świat duchowy.

21:59, inicjacja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 września 2012
Arcybiskub Życiński i masoni

Ciekawy fragment tekstu Marka Zająca w Tygodniku Powszechnym z 26 sierpnia 2012 r. (nr 23/3294), pt. „Kościół postawiony pod ścianą”:

abp Życiński odwoływał się do doświadczeń z Korsyki, gdzie odprawiał mszę. Na twarzach uczestników malowało się znudzenie, a jedyną pieśnią, jaką znali, był korsykański hymn. Potem okazało się, że w większości należą do lóż masońskich. Zaskoczony arcybiskup zapytał, jaki sens ma łączenie działalności w masonerii z udziałem w liturgii, skoro według deklaracji kard. Josepha Ratzingera z 1983 r. członkowie lóż zaciągają karę ekskomuniki. W odpowiedzi usłyszał: „Ratzinger Ratzingerem, ale nikt z nas nie będzie taki głupi, żeby tuż przed wyborami do samorządu narażał się proboszczowi, nie przychodząc do kościoła”.

Życiński komentował: „Zrozumiałem wtedy mechanizmy lęku. Proboszczów straszy się masonami, przypisując tym ostatnim niemal nieograniczone możliwości działania. Z kolei masoni, zapewne nie tylko na Korsyce, boją się proboszczów. Ostatecznie pętla się zamyka. W tym systemie można dowolnie długo dzielić lęki i tropić wroga”.

Nie wiem skąd pochodzą cytowane przez Marka Zająca wspomnienia śp. J. Życińskiego – czy jest to fragment publikacji, czy też autor przytacza zasłyszane słowa. Jest to jednak ciekawa ilustracja pejzażu społecznego Francji, którego masoni stanowią nieodłączny element. Z ich szeregów pochodzi nierzadko mer miasta czy miasteczka, część radnych, a także inne lokalne osobistości: lekarze, adwokaci, nauczyciele. Takimi „prowincjonalnymi lekarzami” są np. byli wielcy mistrzowie Wielkiego Wschodu Francji, Guy Arcizet, czy Wielkiej Loży Francji, Alain-Noël Dubart. Wolnomularstwo stanowi więc składnik republikańskiego establishmentu, dzieląc jego cechy - oczywiście nie tylko te pozytywne...

Tekst ujawnia też radykalną różnicę doświadczeń Kościoła w Polsce i we Francji. Jak widać, francuscy masoni nie skrywają fartuszka zbyt głęboko, a korsykańskiemu proboszczowi nie przeszkadza obecność braci w kościelnych ławach. I nie chodzi tylko o to, że w kraju, gdzie praktykuje kilka procent populacji, nie można pozwolić sobie na wybredność w doborze wiernych. W niektórych obediencjach (GLNF, GLDF) większość osób to ludzie wierzący, chrzczący swoje dzieci, a nawet (tak, tak!) pielgrzymujący do miejsc świętych. Ten właśnie fenomen - znacznie głębszy niż doraźne gierki wyborcze -  najwyraźniej nie mieści się w głowie polskiego hierarchy, nawet tak otwartego jak J. Życiński.

21:32, inicjacja
Link Dodaj komentarz »