RSS
środa, 05 października 2011
Recenzja "Traktatu o masonerii i regularności"
Autorzy wolnomularscy przyzwyczajają nas do ciepłego, przepojonego stoicką miłością tonu, z jakim rozprawiają o Sztuce Królewskiej, rozumianej jako sztuka budowania porządku z chaosu, a więc jako oaza harmonii w targanym namiętnościami profańskim świecie. Inaczej jest u Karola Wojciechowskiego. O ile i nim kieruje miłość do Sztuki Królewskiej, o tyle jest to miłość niespokojna, niepogodzona z sytuacją panującą w środowiskach wolnomularskich, które – jak wynika z diagnozy stawianej przez autora „Bitwy o Sztukę Królewską. Traktatu o masonerii i regularności” – trapione są głębokimi podziałami, nacechowanymi nierzadko wzajemną podejrzliwością lub wręcz wrogością.
sobota, 17 września 2011
Podróże czeladnika

„… robotnik, który dowiódł swych umiejętności, proklamowany był czeladnikiem. Odtąd będzie on miał prawo do zapłaty, na którą zasługuje jego praca. Zwolniony z obowiązków wobec swojego mistrza, będzie miał swobodę poszukiwania pracy według swojego uznania i podróżowania w tym celu. Będzie podróżował zresztą głównie w celu doskonalenia się w praktykowaniu swojej sztuki: będzie porównywał metody i pracował pod kierownictwem najbardziej doświadczonych mistrzów z różnych krajów.

Wszędzie członkowie korporacji przyjmować go będą po bratersku; nie będą mieli przed nim żadnego sekretu technicznego i będą szczęśliwi ucząc go tego, czego mógłby jeszcze nie wiedzieć. Będą go traktować jak równego, jaki by nie był jego talent lub jego wartość zawodowa, albowiem, nawet jeżeli środki i zdolności różnią się, przyjęte jest, że wszyscy wkładać będą w pracę taki sam zapał i lojalność; stąd też prawa są podobne dla tych, którzy czują się solidarnie złączeni przez święte więzi Sztuki…”

Oswald Wirth, La Franc-Maçonnerie rendue intelligible à ses adeptes. Sa philosophie, son objet, sa méthode, ses moyens. Le compagnon, Editions Dervy, 2009, str. 17

19:38, inicjacja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 17 lipca 2011
Traktat teologiczny Czesława Miłosza
Nie mogę odmówić sobie estetycznej przyjemności zacytowania fragmentu „Traktatu teologicznego” Czesława Miłosza. I, wbrew pozorom, nie odbiegam daleko od wiodącego tematu mojego blogu, czyli od francuskiego wolnomularstwa. Nie czytałem bowiem dotąd utworu, który by tak trafnie dotykałby duchowego wymiaru Sztuki Królewskiej. I mówię tutaj o tej jej odmianie, z którą mam do czynienia w warsztatach Wielkiej Loży Francji. Odsyłam czytelników do lektury całości „Traktatu”, albowiem masońskie wątki pojawiają się tam również w innych miejscach.
sobota, 11 czerwca 2011
Masoni w poszukiwaniu prawdy

Człowiek jest jeszcze dzieckiem. Rozwija się fizycznie, ale jego umysłowość pozostaje w formie embrionalnej. Kiedy zaczyna odczuwać potrzebę myślenia, czyta on, czyta, czyta, niemal mechanicznie, i zadowala się w efekcie „przeżuwaniem” cudzych myśli. Bardzo nieliczni są ci, którzy wspięli się ponad takie postępowanie i, przyswoiwszy sobie nauki wyniesione z lektur, starają się wyświadczyć ludzkości przysługę „myślenia za siebie samych”. Tłum nie odważa się nawet na refleksję – tak bardzo boi się pomyłki, błędu czy ośmieszenia w oczach innych. Zamiast odważnie zmierzyć się z drwiną, człowiek – który z powodu szczególnego rodzaju egoizmu stał się tchórzliwy - woli stagnację, „uśpienie” swoich zdolności umysłowych, od wysiłku, którego konsekwencje mogą być często bolesne, ale który mógłby uczynić z niego „istotę ludzką” w najpiękniejszym i najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu.

Czy taki człowiek – prawdziwy apostoł biernego podporządkowania – jest „wolny”? Nie – nawet jeżeli głosi w dobrej wierze poglądy nazywane „postępowymi”. Nie będzie wolny, dopóki nie zdobędzie się z zapałem na wysiłek nauczenia się analizowania, mówienia i działania za siebie samego, tak ażeby samemu znaleźć prawdę, nie dając się powstrzymać przez rady, przekonywania, a nawet groźby tych „embrionów ludzkich”, tych „martwych za życia”, którzy go otaczają i którzy na niego naciskają - tak jak pszczoły-robotnice otaczają swoją królową, gdy chcą ją udusić.

Zadaniem ucznia wolnomularskiego jest nauczenie się, jak się z tej ogólnej opresji wyzwolić. Winien on przy tym unikać zarówno bezwzględności, jak i słabości, albowiem trzeba, ażeby zachował we wszystkim „miarę” i żeby nie mijał się z Celem, który sobie postawił.

 

Amélie André-Gédalge ( 1865-1931, członkini Droit Humain), Manuel interpétatif du symbolisme maçonnique . 2e degré symbolique – grade de compagnon, Maison de Vie Editeur, 2010, str. 26-27. W tłumaczeniu dokonano skrótów (J.Z.)

20:27, inicjacja
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 16 maja 2011
Wielki Mistrz Marek Złotek-Złotkiewicz

Polecam piękny, bardzo wolnomularski w swoim przesłaniu wywiad z Markiem Złotek-Złotkiewiczem, Wielkim Mistrzem Wielkiej Loży Narodowej Polski. Warto zwrócić uwagę, że Wielki Mistrz wspomina o swojej inicjacji w Wielkiej Loży Francji, a więc w „mojej” macierzystej obediencji, której ten blog poświęcony jest w przeważającej mierze.     

Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1515446,1,rozmowa-z-wielkim-mistrzem-wielkiej-lozy-narodowej-polski.read#ixzz1MUluW2FR

08:58, inicjacja
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 maja 2011
Wielka Loża Francji i kobiety

Siostra Mirka porusza na swoim blogu kwestię wolnomularstwa kobiecego (http://aszera.wordpress.com/2011/05/04/bracia-i-siostry-wolnomularze/). Jak wiadomo, masoni „regularni” nie uznają inicjacji kobiet. Moja obediencja, tzn. Wielka Loża Francji, ma w tej kwestii stanowisko zbliżone do braci „regularnych”. Z tą jednak różnicą, że o ile kobiety nie mogą być inicjowane w lożach WLF, ani nawet uczestniczyć w ich pracach, o tyle bracia z WLF mogą odwiedzać loże kobiece (bądź mieszane) i pracować razem z siostrami.

Przypomina mi się w tym kontekście następująca historia. Na jednej z otwartych konferencji WLF w 2008 r., obecna wśród publiczności siostra zwróciła się Wielkiego Mistrza Alaina Graesel z pytaniem: Czcigodny Mistrzu, dlaczego Wielka Loża Francji odmawia nam swojego światła? Alain Graesel odpowiedział mniej więcej w ten sposób: gdyby wolnomularstwo kobiece nie istniało, byłbym pierwszym, który by zaproponował jego utworzenie. O ile jednak nikt nie zarzuca katolickim zakonom męskim, że nie przyjmują kobiet, o tyle nie powinno się takiego zarzutu stawiać męskim zakonom wolnomularskim.

Z braterskich rozmów wynika, że wielu członków WLF prywatnie nie podziela przytoczonej opinii. Ja sam nie mam w tej kwestii wyrobionego zdania. Myślę zatem, że skoro mogę już – jako czeladnik – podróżować, to pierwsze kroki skieruję właśnie do którejś lóż, w której pracują siostry. Może właśnie na Wschodzie Warszawy?

10:56, inicjacja
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 kwietnia 2011
Biblioteka wolnomularska online.

Użyteczny link dla wszystkich zainteresowanych wolnomularstwem: internetowa biblioteka sztuki królewskiej, licząca 552 pozycje w języku angielskim, francuskim i hiszpańskim:

http://www.masoniclib.com/browse.html

Przeglądanie umila masońska muzyka Mozarta.

11:15, inicjacja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 kwietnia 2011
Przyjęcie w szeregi czeladników

W czwartek 14 kwietnia odbyłem pięć podróży. Tym razem, inaczej niż w dniu wtajemniczenia, towarzyszyło mi w drodze dwóch braci. O ile raźniej jest w kompanii przemierzać nieznane krainy i o ile łatwiej przyjąć do wiadomości, że oto nagle przybyło nam dwa lata! Tym bardziej więc raduje wiadomość, że nieomal w tym samym czasie na Wschodzie Warszawy tę samą podróż odbyły cztery siostry z Prometei (http://aszera.wordpress.com/2011/04/13/cztery-nowe-czeladniczki/).  Drogie Siostry Czeladniczki i Drodzy Bracia Czeladnicy: niech gwiazda przyświeca naszej dalszej pracy przy wznoszeniu Świątyni!

22:30, inicjacja
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Wolność Najmilsza

Liberté chérie (dosł. „Wolność Najmilsza”) – loża wolnomularska funkcjonująca potajemnie w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Esterwegen, w latach 1943-1944. Powołana została do życia przez siedmiu wolnomularzy belgijskich, uwięzionych za działalność w ruchu oporu. Jej czcigodnym był sędzia Paul Hanson. Zbierała się w niedzielę, w czasie gdy katolicy celebrowali mszę. Prace lożowe i msza możliwe były dzięki pomocy pozostałych współwięźniów, którzy stali na czatach u wejścia baraku. W loży inicjowany został jeden profan, Fernand Erauw. Spośród dziesięciu jej członków, tylko on i dwóch innych braci przeżyli wojnę.

14:40, inicjacja
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 listopada 2010
O cywilizacyjnej roli inicjacji

„Inicjacja miała Indie za kolebkę. Poprzedziła ona cywilizacje Azji i Grecji i, wygładzając umysły i obyczaje ludów, dała podwaliny wszystkim prawom cywilnym, politycznym i religijnym”.

Jean-Marie Ragon de Bettignies, Cours philosophique et interprétatif des initiations anciennes et modernes (Kurs filozoficzny i interpretacyjny inicjacji dawnych i współczesnych), Paryż 1841, str. 17

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7